Trochę inspiracji
Drew Gardner jest jednym z moich ulubionych fotografów. Większość projektów, które realizuje ma w sobie pewną nutkę tajemniczości. Podobnie i tym razem. Zachęcam do obejrzenia poniższego materiału.
Bądź na bierząco - RSS
Drew Gardner jest jednym z moich ulubionych fotografów. Większość projektów, które realizuje ma w sobie pewną nutkę tajemniczości. Podobnie i tym razem. Zachęcam do obejrzenia poniższego materiału.

Troszkę odkopuję ![]()
Wielu Bielszczan kojarzy to miejsce z pysznym jedzeniem (ehhh) jednak ja dziś pragnę nawiązać do wspaniałego ogrodu jaki mają. Wypicie zimnego piwka w upalne letnie popołudnie w takim miejscu to czysta przyjemność i radość dla zmysłów
zarówno smakowych jak i wizualnych ![]()
Serdecznie polecam.
Karczmie ROGATA
Od jakiegoś czasu mam okazję współpracować z kilkoma bardzo dobrymi fotografami. Grupa nazywa się wildlens.pl Większość z nich zajmuje się fotografią ślubną, natomiast wszystkim udaje się jakoś znaleźć czas na wspólne projekty, wspólne fotografowanie i rozwijanie swoich pasji.
Poniżej prezentuję krótki backstage z sesji zdjęciowej w Restauracja & Cafe Lunita znajdującej się w Bielsku-Białej przy ul. Sobieskiego 50 www.lunita.bielsko.pl- puszne jedzonko. Szczególnie polecam spaghetti carbonara
ehhh
Pod adresem www.wildlens.pl można zobaczyć efekty naszej sesji
Zapraszam na film i miłego oglądania życzę
Praca ze światłem błyskowym wymaga dużej wyobraźni i kreatywności. Joe McNally jest fotografem, który doskonale sobie z tym radzi. Jak dla mnie jest mistrzem.
Tagi: cyrk, fotografia błyskowa, Joe McNally, światło błyskoweNa wystawie zobaczyć będzie można sporo, do tej pory nigdzie niepublikowanych zdjęć mojego autorstwa, a na wernisażu napić się jeszcze dobrego winka
Zapraszam serdecznie
Rudy kolor włosów jest niesamowity, a jeszcze w połączeniu z odpowiednim temperamentem…
Modelka Magda

Serdeczne podziękowania dla modelki.
Do sesji, jako główne światło użyty softbox oktagonalny o średnicy 150 cm – daje bardzo przyjemne miekkie światło, zdecydowanie lepsze niż softboxy o kształcie prostokąta.
Tagi: Fotografia aktu, kobieta, Magda, redhead, rude, włosyZaproszenie na oficjalne otwarcie Domu Kultury w Lipniku po generalnym remoncie oraz Galerii Fotografii Spojrzenia Wybrane.
Wśród prac wystawianych podczas wystawy fotografii znalazła się także i jedna moja, do tej pory niepublikowana.
Zapraszam na wernisaż i do odwiedzenia galerii.
Tagi: Dom Kultury, Fotografia, Lipnik, spojżenia wybrane, wernisaż, wystawaPo raz kolejny w stylu Emilie, jednak tym razem w zupełnie innej aranżacji i otoczeniu.
Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z tej sesji. Agnieszka jak zwykle zaskoczyła mnie swoją kreatywnością.
Cała stylizacja, stroje i makijaż – w wykonaniu Agnieszki
Tagi: Agnieszka, długie włosy, Emilie Autumn, Fotografia, Fotografia studyjna, rude włosy, sesja zdjęciowa Golców, skrzypce, studioW drugiej połowie lipca bieżącego roku, miałem okazję uczestniczyć w rejsie morskim organizowanym przez firmę w której pracuję czyli charter.pl
Taka sytuacja nie zdarza się tak często jak bym tego chciał dlatego tym bardziej była to dla mnie cenna możliwość połączenia dwóch pasji jakimi są fotografia i żeglarstwo.
Na tasie naszego rejsu znajdowały się trzy kardynalne punkty:
Nie ukrywam że najbardziej fascynujące, przynajmniej jak dla mnie, było przekroczenie tej niewidocznej granicy pomiędzy kontynentami – dwoma jakże bardzo różniącymi się kulturami.
Ale zacznijmy od początku.
Początek naszej podróży znajdował się w Bielsku-Białej, stąd wyruszyliśmy busem i po około 23 godzinach jazdy (oczywiście z drobnymi i nielicznymi, ale przerwami) dojechaliśmy na skraj kontynentalnych Włoch i z tamtąd promem, przez Cieśninę Mesyńską do Messiny. Z Messiny jeszcze trochę kilometrów i już jesteśmy w porcie wyjściowym – Marina PortoRosa.
Grzechem było by nie wspomnieć o cudownej trasie tzw. „autostrada słońca” która prowadzi przez Włochy od Neapolu na południe poprzez tunele wydrążone w górach, estakady wznoszące się na kilkadziesiąt metrów nad ziemią, na widokowych graniach skończywszy. Coś niesamowitego.
Poniżej zamieszczam mapkę z Googli z ukazaną trasą rejsu, jaką przebyliśmy.
Pokaż Afryka - Sycylia / Malta / Tunezja na większej mapie
W sumie było tego790 Mm (mil morskich czyli 1400 km)
Gdy wychodziliśmy z portu, Marina PortoRosa żegnała nas pięknym słońcem i lekkim wiatrem
i tak mieliśmy prawie przez większość rejsu. Po drodze zatrzymaliśmy się w miasteczku Trapani na odprawę celną i zatankowanie wody. Z tym pierwszym nie było problemu, jednak okazało się, ze na całej kei nie ma wody. Na ratunek przyszli nam strażacy ze swoimi wężami. Właściwie nie przyszli, tylko zostali przekonani przez nasze panie na pokładzie, za co chwała im
Po napełnieniu zbiorników udaliśmy się w dalszą podróż, której celem była port w Hammamet, oddalonym od Tunisu o ok. 60 km.
Do Hammamet dotarliśmy następnego dnia wieczorem. Odprawa trwała prawie 4 godziny (!!!) i toważyszyło jej wypełnienie stosu papierów i dokumentów, których i tak pewnie nikt nie czyta…
Po odprawie udaliśmy się do mariny i tu miłe zaskoczenie – nie było problemu z miejscem, marina świetnie wyposażona (woda, prąd, łazienki) i do tego doskonale strzeżona (wystarczyło, że wyszedłem zrobic trochę nocnych zdjęć i od razu pojawili się panowie grzecznie pytając co ja tu robię…).
W Hammamet wynajeliśmy samochody (z lekkimi obawami o panującą tam organizację ruchu albo raczej jej brak…) i udaliśmy się zwiedzać Tunis.
Tunis ma wiele twarzy. Potrafi być brudny i odrażający, piękny i intrygujący, niemiły i nachalny, uporządkowany w chaosie.
Brudny i odrażający – liczne dzikie wysypiska smieci wprost an ulicy, niesamowity odór i brak higieny (sanepid miałby co robić) na targowisku miesnym i rybnym.
Architektóra – głównie konstrukcja i sam zamysł Mediny, gdzie bardzo łatwo się zgubić, piękne kolorowe zdobienia na budynkach.
Niemiły i nachalny – sprzedawcy na targowiskach, szczególnie w stosunku do kobiet.
Uporządkowany w chaosie – komunikacja i ruch uliczny – mistrzostwo śiwata. Ruch uliczny głównie polega na wykrzykiwaniu jakiś dziwnych słów oraz częstym używaniu klaksonu. Jednak zaskakujące jest to, ze przez sporą część dnia, poruszając się po Tuniesie i nie tylko nie napotkaliśmy na ani jedną stłuczkę czy wypadek pomimo tego panującego w około chaosu.
I znów, wieczorem odprawa celna, tym razem trochę krótsza i w drogę, a raczej w morze
Tym razem matka natura ugościła nas 6-cio godzinną mgłą, w której nie byo widać dalej niż na 15 m.
Popołudniem następnego dnia (23.07) docieramy do mariny Valetta na Malcie. Peter (kapitan jachtu i zarazem szef firmy charter.pl) zna się na rzeczy i nie mógł wybrać piękniejszego momentu na wpłynięcie do portu – piękne, ciepłe światło zachodzącego słońca w cudowny sposób oświetlało mury starego miasta.
Szybki prysznic i pyszna kolacja w przyportowej restauracji okazały się być wspaniałym zakończeniem tego dnia.
Z obserwacji jakie poczyniłem, podzieliłbym Maltę (główną wyspę) na 3 części – nowoczesną (betonową), wyremontowaną i turystyczną (Medina), stare miasto (mój faworyt).
Medina była piękna i interesująca jednak stare miasto jest niesamowite, tajemnicze i intrygujące. Jestem pewien że jeszcze nie raz odwiedzę to miejsce, zwłaszcza, ze od jakiegoś czasu funkcjonują tanie połączenia lotnicze z Krakowa prosto na Maltę.
Niestety nie udało się zwiedzić wszystkiego, ale zawsze można zostawić sobie coś na później:)
Późnym wieczorem a wręcz nocą, Malta żegna nas sztormową pogodą.
Kolejny dzień w morzu, na horyzoncie zaczynają rysować się wybrzeża Sycylii i znów zaskoczenie.
Tym razem matka natura poszalała, pomimo braku biletów, mieliśmy wspaniałe prawie godzinne przedstawienie, gdzie aktorami było stado delfinków, zabawiających się tuż przed dziobem naszego jachtu, a kilka godzin wcześniej spotkanie z żółwiem morskim, może i krótkie, ale za to jakie niesamowite.
Po 2 dniach w morzu, przebijaniu się przez ciasną Cieśninę Mesyńską, docieramy cało i bezpiecznie do kresu naszej podróży – marina PortoRossa.
Zapraszam do obejżenia zdjęć z tego rejsu. Jest ich trochę, ale ciężko było wybrać
Mam nadzieję, że niebawem znów zamieszczę trochę fotek z kolejnego rejsu.
A jeżeli komuś się spodoba taka forma wypoczynku i zwiedzania, zapraszam na stronę www.charter.pl może znajdziecie coś dla siebie
Trochę się rozpisałem, co mi się rzadko zdarza, ale mam nadzieję, ze relacja Wam się spodoba.
Całkiem niedawno:) miałem okazję wziąć udział w sesji, zorganizowanej przez Natalię Skoczylas.
Modelka – Gosia – zawodowo pracująca jako instruktorka tańca Hip-Hop.
Poniżej kilka zdjęć, prezentujących wyniki sesji, trafi się nawet jakiś backstage
Nieoczekiwanie pojawił się także Jacek Szabla, doskonały fotograf (mój guru i wzór do naśladowania w wielu kwestiach), który służył nam radą i pomocą wo prawidłowym oświetlaniu modelki.
Następna sesja w stylu Hip Hop już w planach, tak więc obserwujcie bacznie
Tagi: Bielsko, Gosia, grafiti, hip hop, Jacek Szabla, Natalia Skoczylas, plener, światło błyskowe, taniec